Jesteś tutaj: Diecezja » I synod diecezji elbląskiej » Wystąpienie sekretarza generalnego I sde - II sesja plenarna w Kwidzynie [24 czerwca 2107]

Wystąpienie sekretarza generalnego I sde - II sesja plenarna w Kwidzynie [24 czerwca 2107]

9047dbc6ad695c4de056e93f2c2049b6

Wersja dokumentu do pobrania w formacie Word: kliknij!

Uwaga! Uważajmy na to, co mówimy i co robimy, wprawdzie nie jesteśmy na wizji, ale "oglądają nas w niebie". Tu w Kwidzynie, w katedrze na przestrzenie wieków działy się wielkie rzeczy. Dziś, też jest niezwykłe wydarzenie, zwłaszcza, że odbywa się tu synodalna sesja. Czy dziwią się w niebie? Myślę, że my też powinniśmy ulec trochę zdziwieniu, zwłaszcza gdy popatrzymy na siebie; skąd jesteśmy oraz ilu nas jest! 

Na początku XXI wieku, Kościół elbląski, min. ma takie młode oblicze, ale potrzebuje nowych środków i sposobów działania. Patrząc na siebie, zapamiętajmy ten obraz, jest on piękny, jest prawdziwy. Gdy zbierają się synodalni ludzie ze swoim biskupem, aby rozważać sprawy Boże i ludzkie, to twórcą tego obrazu, reżyserem wydarzeń jest Duch Święty. Ze źródła zdziwienia, poczyna się również ufność Bogu.

W dziejach Kościoła były takie synody, w których uczestniczyli tylko duchowni. Dzisiaj jest to praktycznie wykluczone. Nieustannie pogłębia się i dojrzewa świadomość podmiotowości wszystkich wyznawców Jezusa Chrystusa, z jednoczesnym rozpoznawaniem kompetencji, funkcji i zadań jakie spoczywają na wszystkich ochrzczonych. Specjalne prawa i obowiązki dla uczestników synodu zawiera Regulamin. Korzystajmy z tego do czego mamy prawo oraz obowiązek.

Wielogłosowość, różna wrażliwość serc, wielobarwność doświadczeń i przeżyć religijnych, nawet różnorodność i intensywność naszego zaangażowania podobna jest do udziału w wykonywaniu muzycznej symfonii. Abyśmy mogli ją razem tworzyć, potrzeba nas tak wielu i tak różnych. Każdy potrzebny jest ze swoim talentem. By całość była piękna, harmonijna, trzeba nieraz czekać na swoją kolej i w odpowiedniej chwili wznieść i wnieść swój głos. Bez tego głosu całość nie może zaistnieć. Trzeba tylko chwycić rytm, wyczuć puls Kościoła, dać się poprowadzić, dać się nastroić. Ksiądz biskup już wszystkich powitał, podniósł rękę i dał nam znak.

1. Komisja tradycji

Strzeżmy się nostalgii. Nie można żyć nostalgią za utraconą rzekomo cudowną przeszłością. Mamy jednak świadomość ważności, znaczenia przeszłości. Poprzedza nas 1000 lat dziedzictwa, wieki chrześcijańskich dziejów pomezańskiej ziemi. Kwidzyńska katedra jest tych dziejów świadectwem. Proporcje murów, układ filarów, przestrzenie światła okien i dedykacje ołtarzy, to tylko pozorne figury geometryczne.
Odczytana tradycja "tej ziemi", którą obecnie wyznacza diecezja elbląska, to wyjątkowa scena życia minionych pokoleń. Można się w niej przejrzeć i nawet jakoś siebie zobaczyć. Tradycja to historyczna i duchowa ciągłość pokoleń, ciągłość miejsca, obyczaju, a także w nieczęsty sposób "podarowana nam wyjątkowa stałość", zwłaszcza, gdy tak silne jest doświadczenie, że wiele rzeczy przemija i rozsypuje się. Wiele już się wydarzyło w aktach miłości życia i miłości Boga. Zawsze jednak trzeba być gotowym do obrony tożsamości, niejednokrotnie pośród poszukiwań i rezygnacji, a przy tym doświadczając przyjaźni i zdrady. Dowodzą tego poznane i pamiętane losy minionych pokoleń.

Tradycja zbliża nas do natury świata, jest znakiem istnienia, przejawem trwania, jakąś formalną obecnością. Nie idziemy w historię jednak po to, by następnie przejść do aktualnego życia a następnie zgodnie z prawem przemijania zastygnąć w "skamieniałą historię", nad którą zalega tylko śmiertelna cisza. Bo życie jest czymś niezwykłym, niezgłębionym i świętym. Cel wyznacza główna idea naszego synodu: "dojrzali w wierze i życiu". Przeszłość może być obciążeniem, ale i wielką pomocą. Tradycja historyczna i kulturowa, jest swoistym filmem przed powstaniem filmu, który stworzymy, bowiem, kto całkowicie odrzuca przeszłość, odrzuca pewną stronę życia. Jak widzi to komisja tradycji? Wczoraj już było, jutro ciągle jest przed nami, a teraz? 

2. Komisja rozeznawania znaków czasu

"Znaki czasu", to niekoniecznie sprawy podpowiadane nam przez felietonistów. Jednak musimy dostrzegać sytuacje kryzysowe, trudne, wymagające troski i działania. Trzeba nam rozpoznawać wszelkie jawne i ukryte formy współczesnego zniewolenia ludzi. Trzeba się modlić i zastanawiać, co może być dla nas znakiem, głosem, zapowiedzią nadchodzących zmian?

Jedno z wielkich pytań jawi się, jako zagadnienie kryzysu demograficznego, który wydaje się być procesem ściśle powiązanym z kryzysem powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Czy jest to proces nieodwracalny? Papież przestrzegał, że: "Europa bez Boga umrze"! W Parlamencie Europejskim mówił: „Z wielu stron odnosi się ogólne wrażenie zmęczenia, starzenia się Europy – babci, już bezpłodnej i nietętniącej życiem”. Papież odwoływał się do jednego z fresków Rafaela, tzw. Szkoły Ateńskiej. Wyjaśniał politykom, że w centrum fresku znajdują się Platon i Arystoteles. "Pierwszy z palcem wskazującym w górę, ku światu idei, można powiedzieć ku niebu; drugi wyciągający rękę do przodu, w kierunku widza, ku ziemi, ku konkretnej rzeczywistości. Wydaje mi się, że obraz ten dobrze opisuje Europę i jej historię, na którą składa się ciągłe spotkanie nieba z ziemią, gdzie niebo wskazuje otwarcie na transcendencję, na Boga, co od zawsze wyróżniało Europejczyków, zaś ziemia przedstawia zdolność praktyczną i konkretną poradzenia sobie z sytuacjami i problemami”. Możemy powiedzieć, że w ramach odkrywania "znaków czasu", słowa papieża są dla nas słowami proroka: „Przyszłość Europy zależy od odkrycia żywotnego i nierozerwalnego powiązania między tymi dwoma elementami. Europa, która nie jest już w stanie otworzyć się na transcendentny wymiar życia, jest Europą, której powoli grozi zatracenie swej duszy”. Ciało bez duszy to trup.(25 listopada 2014 r.).

"Znakiem czasu" są uchodźcy w Europie, doświadczamy wędrówki ludów, ogromna jest skala współczesnych migracji wojennych uciekinierów i ekonomicznych uchodźców. Żyjemy w świecie zderzenia kultur a więc religii, obyczajów, różnego rozumienia praw człowieka i jego wolności. Obserwujemy degenerację instytucji, negację autorytetów, a "państwo i niektóre ideologiczne struktury" zgłaszają apodyktyczną wyłączność, chcąc zawłaszczyć sumienia narzucają dyktaturę etycznego relatywizmu. Są to śmiałe stwierdzenia, wiec wymagają przemyślenia i zastanowienia. Podobnie, jak to przekonanie, że niektóre nurty kulturowe, degradują znaczenie i godność człowieka, zwłaszcza w odniesieniu do świata przyrody, a inne, podpowiadają ubóstwienie państwa. Jakie są współczesne formy "duchowego" neokolonializmu? Ludzie natomiast dojrzali w wierze i życiu, to ludzie doświadczający wyzwolenia, zmierzający do coraz większej wolności, ponieważ "ku wolności wyswobodził nas Chrystus (Ga 5,1).

Na tym pobieżnie zarysowanym tle, być może jaśniej ukaże się fakt, że sam Kościół jest jednocześnie "znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego charakteru osoby ludzkiej" (Gaudium et spes 76). Bowiem jedynie w Bogu możliwe jest prawdziwie "wyniesienie i spełnienie człowieka". "Dojrzali", to nie ludzie zagubieni we współczesności. Gdyby jednak spytać katolików, na ile znają jasne kryteria odróżniania tego, "co ludzkie", od tego "co nieludzkie", "godziwe", od tego, co degraduje ludzkie działanie? Odpowiedź mogłaby być rozczarowująca. Można się pocieszać, że realizm oceny, zdolność do przyjęcia prawdy o sobie, też jest wyrazem pogłębionej dojrzałości.

Niewątpliwym kryzysem jest niszczący nas rozpad więzi: niszczy on rodzinę, w Kościele pokrewieństwo duchowe chrześcijan, w społeczności niszczy więzi kulturowe i narodowe. Cechą charakterystyczną jest zanikający zmysł przynależności, pojawiają się tendencje izolujące, narastają postawy indywidualistyczne. Takie nastawienie przekreśla i niszczy komunijny wymiar chrześcijaństwa, a jak świętować bez wspólnoty? Nic nie jest tak sprzeczne z duchem wspólnotowym oraz dojrzałością, jak egoistyczne nastawienie, troska tylko o samego siebie. Znakiem jest postawa konformizmu, który podporządkowuje osoby jednakowemu stylowi zachowań, ale też, tzw. "kontrkulturowość" zwłaszcza młodzieży, która kwestionuje wartość wspólnotowych obrzędów, rytuałów, wspólnotowego przeżywania uroczystości. "Jak wynika z danych CBOS-u, w latach 2005-15 wśród osób w przedziale wiekowym 18-24 ponad dwukrotnie wzrósł odsetek niewierzących (z 6 do 15 proc.), ubyło zaś wierzących (z 87 do 77 proc.). - Obecnie zmiany nazwałabym "pełzającą sekularyzacją". I nie dotyczy to tylko młodzieży - mówi prof. Mirosława Grabowska": (TP25/18 czerwca 2017). Młodzi w Polsce podlegają tym samym procesom i wpływom jakim podlegają młodzi w Niemczech czy Francji. Można uznać, że mimo wszystko Kościół wspólnotowy, ma większy wpływ na młodzież niż instytucjonalny. (Tamże, s. 38).

Celem wejścia na drogę pełniejszej dojrzałości w wierze i w życiu, istnieje potrzeba katechezy, która pomoże uwolnić się od myślenia i działania, które tylko zamyka, wyklucza, które tylko osądza i piętnuję, odcina się spychając w obszary funkcjonowania sekt. Chrześcijaństwo jest powszechne, uniwersalne, ożywiające, jest bowiem skierowane do wszystkich ludzi.

3. Komisja projektu kościelnej odnowy

Do duchowego przebudzenie nawołują twórcy, artyści, duchowni. Duchowej odnowy oczekują młodzi na Lednicy i poszukujący religijnych doświadczeń pielgrzymi do wielu sanktuariów w kraju i poza granicami. Trzeba byśmy dostrzegli ten głód sensu i celu, przy jednoczesnej rozpowszechnionej postawie "tymczasowości, nastawieniu na przyjemności". Co najistotniejsze? Zwrócenie się ku takim aktom, które pozwolą i umożliwią, by się zdziwić: ja mam duszę!

Pytajmy doktorów teologii: "jak się modlić i czerpać radość z modlitwy"? Może trzeba nam więcej postawy adoracji, modlitwy charyzmatycznej, praktyki ciszy i modlitwy różańcowej? Niewielu uświadamia sobie, że można skorzystać z wypróbowanej drogi, którą ks. kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów wyraża się w trzech słowach: "cisza - adoracja - formacja". Kończy się czas jedynie płytkiej i konwencjonalnej pobożności. Musimy w ramach rozpoznawania "znaków odnowy" rozstrzygnąć, "czy aplikacje na smartfony, pomagające np. odmawiać różaniec, zbliżają do Boga, czy raczej [młodych ludzi] od niego oddalają?": (TP 25/18 czerwca 2017).

W początkach życia Kościoła, czytamy w Dziejach Apostolskich: "Wówczas, gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy. Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbali słowo Boże, a obsługiwali stoły - powiedziało Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów" (Dz 6, 1 - 2n). Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z opisem kryzysu w Kościele apostolskim. To jest problem wobec którego stanęła chrześcijańska gmina. Był to pewien stan, który wskutek wzrostu, rozwoju, wymagał namysłu oraz interwencji. To jakby pierwszy "synod", który stara się znaleźć właściwe rozwiązanie zaistniałego konfliktu. To jest historyczna analogia do naszego synodalnego zgromadzenia. Dlatego z odwagą zadajemy sobie pytanie: jakie w tej chwili narastają kryzysy? A przecież każda epoka ma swoje, własne. Którym możemy zaradzić, aby przyczynić się do kościelnej odnowy? Dojrzałość w wierze i w życiu weryfikuje się w odpowiedzialności, ale nie tylko w egoistycznej trosce o siebie. Dojrzałość, na ile to możliwe współuczestniczy w odpowiedzialności za wspólnotę, za drugich. Kształtowanie człowieka duchowego możliwe jest w realnym świecie wspólnych działań, różnorodnych ludzkich osobowości, charakterów oraz wspólnych celów do których zawsze winniśmy dążyć. Potrzebujemy chrześcijańskiej sztuki troski o siebie wzajemnie. Musimy wiedzieć, co pielęgnować i rozwijać? Co w praktyce misyjnych dróg Kościoła ocalić i zachować, jakie doświadczenie jest naszym bogactwem? Nieporozumień, kontrowersji w przeszłości nie było mniej niż obecnie. Czytamy, relację św. Łukasza, o sytuacji zamieszania w Antiochii, bowiem: "Niektórzy bez naszego upoważnienia wyszli od nas i zaniepokoili was naukami, siejąc zamęt w waszych duszach (Dz 15, 24). Apostołowie w duszpasterskiej reakcji przesyłają Kościołowi w Antiochii postanowienia powzięte podczas zebrania apostołów w Jerozolimie. Antiocheńczycy poddali się praktycznym wskazaniom apostołów. Niczego nie próbowano ukryć w gminie antiocheńskiej, lecz zdecydowano, raczej sytuację rzetelnie rozpoznać i jej zaradzić. Należy jednak czuwać, aby autokrytyka nie przerodziła się w autodestrukcję choćby tylko poprzez zniechęcenie.

Zawsze winniśmy być gotowi sięgać do korzeni oraz być otwarci nawet na zaskakujące wydarzenia oraz interpretacje. Dojrzałość, nie lęka się innowacji, nowości, a nawet nie unika ryzyka. Nie ma ucieczki od współczesności. Piękne hasło powrotu do korzeni, ma sens, gdy prowadzi do głębszego zrozumienia Ewangelii. Dojrzałość w wierze i w życiu, unika jednostronnego oglądu, ciasnego myślenia, skostniałego i wydawałoby się bezpiecznego ukrycia się w Kościele. Przecież Jezus posyła swoich uczniów do świata. Daje im Ducha Świętego, aby nie lękali się wyjść z wieczernika. Dojrzały i odpowiedzialny człowiek wiary realistycznie ocenia swoje możliwości i wie, że nie ma ostatecznie spełnionych ludzi, doskonałych, tak, jak nie ma doskonałego świata.

Powszechny Kościół, uniwersalnych wartości, największy problem ma z odnalezieniem współczesnej formy wiary. Musimy zdawać sobie sprawę, z faktu, że formy ekspresji ewangelicznej wiary, inne był w czasach apostolskich. Od początku w Kościele były różne charyzmaty, rozmaite ścieżki duchowości. Podobnie w czasach poapostolskich, rozwijały się różne formy udziału w liturgii, we wspólnej modlitwie. Formy pobożności, wyrastały na rodzimej kulturze, zwyczaju i na podłożu własnych doświadczeń. Stąd zrodziła się tradycja wschodnia-bizantyjska, tradycja zwana grecką. Równolegle rozwijała tradycja zachodnia zwana łacińską. Swój wkład w ekspresję wiary, realizację ewangelicznego ideału miał okres pobożności średniowiecznej. Był często bardzo pasyjny, ascetyczny, był okresem z przejawem żarliwego mistycyzmu, o czym za przyczyną bł. Doroty nie możemy zapominać. Wraz z rozwojem społeczności miejskich, swoje ołtarze miały różne stany, zawody i tercjarze. Okres reformacji i czasu oświecenia zmuszał katolików do przemyślenia sposobów życia dobrą nowiną. Stworzono więc praktykę unifikacji liturgii sakramentów. Starano się o ująć w kanony prawne akty wiary i moralne postępowanie.

Niezwykły w swej intensywności misyjnej był Kościół XVIII i XIX wieku, gdy misjonarze docierali do dotąd nieznanych kontynentów, wysp i ludzkich osad. Każda epoka, każdy wiek ze wszystkim co niósł stanowił pewne wyzwanie dla chrześcijan. Sobór Watykański II, również był wydarzeniem podejmującym wyzwania wieku, próbą odpowiedzi na współczesne sytuacje i wydarzenia. Współczesna odnowa charyzmatyczna to inspiracje, które katolicy wzięli od protestantów. W akcie samoświadomości, musimy wiedzieć, że samozadowolenie, to ignorancja lub coś bardziej mrocznego. Co może być alternatywą dla współczesnej, niegraniczonej konsumpcji i narcyzmu?

Naszym zadaniem jest ocena i zastanowienie się, czy naszym życiem i ewangelicznym działaniem odpowiadamy na wezwania czasu i skomplikowane sytuacje współczesnych form życia? Czy głosimy chwałę Boga, czy też głosimy samych siebie? Nigdy nie było jednej, obligatoryjnej duchowości. Co możemy zrobić, aby lepiej pełnić posługę miłości bliźniego? Czy działamy z natchnień Ducha Świętego? Czy też w duchowym zagubieniu próbujemy stworzyć Kościół według naszych myśli i pragnień? Sami wiemy, że nie jesteśmy jeszcze doskonali w wierze. Skrajna indywidualizacja wiary, jest duchową szkodą, tak jak szkodą jest wybór albo emocjonalne przeżycia, albo tradycjonalizm. Wybieramy kierunek wspólnej drogi, jedność w różnorodności: te same sakramenty Kościoła, lecz pogłębione życie duchowe i różne formy modlitwy, aby być "solą ziemi i światłem dla świata".

Znakiem dojrzałości i uczestniczenia w "bólach świata", jest i dla nas przypomnienie konieczności zachowania większego szacunku wobec natury. Być może znakiem pragnienia wzrastania i duchowego rozwoju jest poszukiwanie duchowości ciszy, duchowości pustyni, mistyki oczekiwania - jako praktyka pogłębionego adwentu.

Ciągle czeka na właściwe odkrycie duchowość komunii (Novo ineunte 43), albo duchowość solidarności, duchowość ekologii natury i psychiki człowieka (Laudato si), wspólnego trwania na modlitwie. Papież Franciszek w Evangelii gaudium podpowiada, że: "Są chrześcijanie, którzy wydają się przyjmować klimat Wielkiego Postu bez Wielkanocy". Ostatecznym przeznaczeniem, które Bóg przygotował ludziom jest wolność, radość i życie - per crucem ad lucem - przez krzyż do światła. Dlaczego nie mięlibyśmy być zwiastunami nowych czasów w Kościele elbląskim? Zwiastunami nowej jakości, bowiem nie służymy systemowi, ale Bogu i ludziom. Mamy doświadczenie, już wydaje się nam, że wiemy co się z nami dzieje, zwłaszcza, gdy w sercu jest odrobina ciszy i miłości (Amoris letitia). Jak długo jeszcze będziemy czekać na chwilę, gdy naszą pobożność i uwielbienie Boga ubogacimy poetyką modlitwy, tańcem i "nową pieśnią dla Pana"? Chrześcijanie, zdaje się, jak gdyby na nowo muszą odkryć błogosławieństwo płodności, błogosławieństwo radości z nowego pokolenia. Zapewne stać nas na spójny program odnowy chrześcijańskiego życia, aby zbliżyć się do większej dojrzałości w życiu i wierze. Wiara dojrzała to wiara służebna, gotowa do misji, do działania, współtworzenia ładu etyczno - gospodarczego w kraju i na świecie. Wiara otwarta na osoby będące na peryferiach Kościoła.

4. Komisja prawa kościelnego

Im większa dojrzałość chrześcijan w wierze i życiu, tym większa świadomość znaczenia prawa i odpowiedzialności za jego przestrzeganie. Źródłem praw podstawowych jest Bóg. Prawo Boże zabezpiecza poszanowanie godności ludzkiej osoby, strzeże prawa rodziny, a także, chroni niezbywalne prawo do życia każdego człowieka. Prawo więc stoi na straży dobra wszystkich ludzi. Chrześcijanie uczestniczą w tworzeniu prawa stanowionego. Jest wiele obszarów życia, które trzeba uregulować, poddać normom i wspólnotowej umowie. Obszary te obejmują aspekty życia społecznego oraz praktyki kościelnej. Dobre stanowione prawo, sprawiedliwe i rozumne prawo partykularnego Kościoła, pomaga i chroni ludzi. Można jednak pytać, ile jest w nas wiary w ponadnarodowe porozumienia i instytucje, w ich rolę i zadania, a jednak sprzeczne z Ewangelią? Czy należy je uwzględniać wystawiając się na konflikt sumienia i niewierności Bożemu prawu? Na ile w swej dojrzałości w wierze i życiu, gotowi jesteśmy na udział w tworzeniu cywilizacji życia? Naszym doświadczeniem jest czas sporu, poszukiwanie dróg technologicznego rozwoju, aż po śmiałe plany, a może bardziej eksperymenty w tworzeniu "nowego człowieka". "Nowego" tzn. uzbrojonego w elektroniczne urządzenia i działającego w świecie cyberprzestrzeni. Czy w najbliższym czasie czeka nas jeszcze bardziej rozbudowana forma obecności życia religijnego w przestrzeniach elektronicznych? Jaki to znak i jakie wyzwanie? Chyba zbyt mała jest świadomość, że tzw. internetowy "hejt", jako przejaw złości, nienawiści, tekstów obrażających, nieprawdziwych wypowiedzi, ma ciężar czynów podlegających prawnemu i moralnemu osądowi. To jeden z przejawów współczesnych zagadnień do których musimy się odnieść.

Strzeżmy się zatem, abyśmy nie ulegli uczuciom agresji ciała i ducha. Będąc jednocześnie, jak najdalej od nienawiści, rasizmu, prześladowań, podnośmy świadomość faktu, że nie godzi się nam, abyśmy kierowali się kategoriami wykluczenia i konfrontacji. Duch prawa kościelnego pomaga osiągnąć dobro we wspólnocie uczniów Jezusa Chrystusa. Jest prawo, ale i duch prawa. Dojrzałość w wieże i życiu, to też pogłębiona świadomość, jakie jest "Źródło" prawa. Zgłaszając nasz udział w budowaniu cywilizacji życia, sami musimy być świadomi, źródeł prawa, obowiązujących nas norm i celów.

Są pragnienia, które są w sprzeczności z łaską, które, gdyby je realizować nie pozwolą na dojrzałość w "wierze i życiu". Po co wyzwolonym prawo? Ponieważ jesteśmy w drodze, i jak nauczał św. Paweł: "Wiemy przecież, że Prawo jest duchowe. A ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę – to właśnie czynię. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, to tym samym przyznaję Prawu, że jest dobre. A zatem już nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech. Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię właśnie zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i bierze mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu" (Rz 7, 14-24).

Uroczysta sesja I sde w Kwidzynie ma swoje znaczenie i cel. W pierwszym rzędzie pogłębia poczucie wspólnej drogi którą idziemy, a także chciałaby być zachętą, inspiracją dla prac komisji synodalnych oraz zespołów. Uroczysta sesja stara się wyznaczyć kontekst pracy, a więc nadać sens poszukiwaniom, stawianym pytaniom, uzasadnić sens wspólnej pracy. Potrzebujemy wzajemnej zachęty, wzmocnienia nadziei i odwagi, potwierdzenia drogi w synodalnej wspólnocie. Współczesność tworzona przez ludzi, pod każdym względem ma swoje dobre i złe strony. Jako kierujący się wartościami ewangelicznymi, uniwersalnymi, nie możemy wszystkiemu, co się nam proponuje, dać się łatwo oczarować. Wszyscy potrzebujemy pogłębionego namysłu nad naszym udziałem w życiu Kościoła partykularnego i w społecznych relacjach. Już na obecnym etapie namysłu ukazuje się nam "życie Kościoła elbląskiego, który z Jezusem tworzymy". Zachowując istotę credo, doświadczając wspólnoty synodalnej, uczestniczymy w powszechności jednego, apostolskiego Kościoła przy możliwości alternatywnych form własnej formacji oraz wspólnotowym oddawaniu chwały Bożej. Szczytem tej postawy oraz zaangażowania jest nasz udział w Eucharystii.